BŁOŃSKI KLUB FILMOWY „Anioł” : Centrum Kultury w Błoniu




OGŁOSZENIA


26 października 2015

BŁOŃSKI KLUB FILMOWY „Anioł”

 26.10.2015 (poniedziałek), godz.20.00

BKF_2015_anioł_STRONA
Amin Dora wAnioł, libańskim kandydacie do Oscara, porusza podobne tematy, co Jessica Hausner w Lourdes. Obie historie opowiadają o wierze, cudach i sztuczkach. O ile jednak austriacka reżyserka portretuje katolików zaślepionych kultem w odrobinę cyniczny sposób, o tyle Dora jest bardzo pobłażliwy dla niegroźnych grzeszników, oszustów walczących o dobrą sprawę i świeżo nawróconych bigotów.Anioł to mądra i ciepła satyra punktująca hipokryzję, ale i stawiająca nacisk na wiarę, której obecność porządkuje ludzką codzienność. Bezpretensjonalność i nietypowa uroda tego filmu zachwyci fanów arthouse’u, lekkich komedii i niepoprawnych politycznie dowcipów.

Debiutujący w pełnym metrażu Dora jest fantastycznym obserwatorem. Lubi zapędzać swoich bohaterów w kozi róg, a z widzami bawić się w kotka i myszkę. Zaczynamy jednak od gry, której zasady wszyscy znają. Mały chłopiec na ekranie i narracja dorosłego mężczyzny spoza kadru zwiastują inicjacyjną opowieść o dorastaniu w małym miasteczku, w którym wszyscy znają swoje najskrytsze sekrety. Nic bardziej mylnego. Tajemnice znamy tylko my i mały Lebe, który całymi dniami przesiaduje w oknie i podgląda swoich sąsiadów. Wie, kto najczęściej przegrywa w karty, kto daje upust codziennym frustracjom w łóżku lokalnej prostytutki, kto robi najlepsze przetwory w okolicy, komu złamano serce, która kobieta czeka na dziecko, która matka martwi się o los potomstwa, czyj ojciec zalewa smutki alkoholem, na jakiego fryzjera wszyscy narzekają i od którego rzeźnika kupują mięso.

Lebe dorasta, ale w miasteczku nic się nie zmienia. Niezrażony tym Dora skupia się na swoim bohaterze i w serii szybkich ujęć pokazuje jego ślub z piękną Larą (Lara Rain) oraz narodziny dwóch córek i syna, cierpiącego na zespół Downa Ghadiego (Emmanuel Khairallah). Z chwilą przyjścia na świat chłopca rodzi się też fabularna intryga. W miasteczku, w którym każdy ma coś na sumieniu, a edukacja dla mało kogo jest priorytetem, roi się od przesądów, demonów, lęków i nietolerancji. Ludzie boją się niepełnosprawnego chłopca i nie czują komfortowo w jego towarzystwie. Narzekają na jego jęki, plotkują i w końcu stawiają Lebemu (Georges Khabbaz) ultimatum. Ma się wyprowadzić lub wywieźć syna do zakładu dla umysłowo chorych. Lebe i Lara już raz zdecydowali, że nie pozbędą się dziecka, które miało się urodzić chore i nie zamierzają zmieniać zdania. Obracają kota ogonem i postanawiają wykorzystać lokalne przesądy przeciwko hołdującej im społeczności. Przekonują ją, że Ghadi jest aniołem, który strzeże dzielnicę ode złego.

Jeden przesąd zastępuje drugi, ludzka wiara czyni cuda, a intryga rośnie w siłę i zaczyna wymykać się spod kontroli. Dora portretuje społeczność, która nie radzi sobie z wolnością i potrzebuje narzuconych z góry zasad, by żyć w zgodzie, zdrowiu i pokoju. Z jednej strony pokazuje hipokryzję, z drugiej moc ludzkiej świadomości. Krytykuje bigoterię, ale z dziecięcym zachwytem podchodzi do mechanizmu oszustw, jakie wymyśla Lebe, by podtrzymać wiarę w cud. Ciepłe zdjęcia Karima Ghorayeba i bliskość, jaką Dora sukcesywnie buduje między rodziną Lebego a widzami, nie pozwalają ani oceniać go źle, ani też patrzeć z góry na Libańczyków, zaślepionych wiarą w zesłanie boskiej istoty. Dora usprawiedliwia jednych i drugich. Może to jednak owa wyrozumiałość nie pozwala mu w mocny sposób zamknąć historii, która za szybko spoczywa na laurach. Szkoda, bo jest w niej ogromny potencjał. Dlatego rozczarowuje fakt, że tak ciekawa intryga tak łatwo daje się podsumować słowami głoszącymi, że „każdy ma prawo do życia i niebagatelną rolę do odegrania na świecie”.

photo.title